pitu pitu recordz wyimaginowana wytwórnia fonograficzna archiwizuje dźwięki nagrywane po kryjomu pomiędzy kuchnią, przedpokojem, sypialnią, pokojem
brata… na strychu i w piwnicy. tu i tam. Pitu pitu rec-zaczęlo się około 2004roku pomiędzy Zieloną Górą, a Żarami. Hałasy z małych pipidówek, nagrywane na
wszelkim możliwym sprzęcie… Drewniane dyktafony, plastikowe gitary i mikrofon w zupie pomidorowej. Kasety i płyty, upychane po kieszeniach, szafach,
walizkach, rozdawane jako prezenty bliższym i dalszym znajomym nie mieszczą się już nigdzie więcej. Pitu pitu porozjeżdżało się po świecie, ale manufaktura
ciągle szumi, zgrzyta i zaraża...
///Pitu Pitu, an imaginary record label, archivises off-the-record sounds from between the kitchen, the corridor, the
bedroom, the brother's room... a loft, a cellar, here and there. Pitu Pitu Records started about 2004 between Zielona Góra and Żary. Noises from small towns
recorded with any equipment near at hand... Wooden dictaphones, plastic guitars and a mic in tomato soup. Cassettes and CDs, so far crammed into pockets,
lockers and suitcases, given out as presents for friends and acquaintances, don't have enough room anymore. Pitu Pitu has spread around the world, but the
manufacture is still hissing, grinding, and infecting.
bardzo nam miło poinformować, że patrykowe video do patrykowej muzyki (d AKA marker AKA demonszy) będzie pokazywane na specjalnym pokazie podczas festiwalu mikro_makro.
5.12.2009 godz. 18.00 Kino MCK, Słupsk
W programie festiwalu m.in. koncerty Columbus Duo, TSU (Robert Curgenven+Joerg Maria Zeger), Kasia+Krokodyl, a także prezentacja pracy Phil’a Niblock’a, czy spektakl “Under the bed” przygotowany przez Magdalene Franczak, Ule Sawicką i Michael’ Ackerman’a.
niestety nie ma tłumaczenia,ale coś tam można wyłapać. nota końcowa 8,3 czyli chyba nie jest źle no i “Eksperimentaalne (anti-)blues” bardzo ten tego fajne określenie. pasuje?! pasuje!
po drugie primo:
szykujemy dwie fiu fiu premiery… będzie trochę psychodelicznie trochę też hałaśliwie…yyy trochę …a zresztą. tak czy siak już niedługo. ale na razie ciiiisza będzie niespodzianka.
po trzecie:
jakby ktoś miał po drodze do Radomia to polecamy zerknąć na działalność zaprzyjaźnionego stowarzyszenia metamateria. tu link:
2. we are working on two new albums right now. fiu fiu … a littlebit psychodelic and a little bit noisy and maybe..oh u will see soon..but now hush it will be suprise.
3. we recomenned association metamateria from radom with this spot film
Dawno dawno temu była sobie dziewczyna z Francji…nie no..
Dawno, dawno temu był sobie koleś z Polski, który poznał kolesia z Francji, który znał dziewczynę z Paryża…yy..no nie.
Jak to tam.. a no… Mamy współziomka w osobie Kuku Smigun. Tak czy siak, Poun została znaleziona przez majszpejsa Smiguna i po roku zasłuchiwania się w Jej piosenkach w końcu odważyłem się zagaić czy Abo by nie zechciała wpaść do pitupitu światka. No i jest.
Bardzośmy dumni.
A co to? Miejski folk, czy tam folkotronika, czy co czy jak, zdecydujcie.
Okładka też Poun.
Stop blablania. Klikamy na obrazek I się ściąga.
///////// [english] ///////////////////////////
Imaginery record label pitupitu recordz! presents :
Poun “i [heart] stuff”
Once upon a time there was a girl from France…no… once upon a time there was a boy from Poland who meet a boy from France who knows a girl from Paris…yyyy. no. hmm…
How it was? So we have mutual friend in person of Kuku Smigun. After year of listening and adoring Poun songs I finally ask her to step in to our pitupitu world. So she did… and we are proudly presents her songs to you folks.
City folkchlor or folkotronica you decide… however this is her - Girl from France with her strange electronical homemade karaoke poetric soundsystem.
Poun also did coverart for the album.
stop blabla just click on cover and download it!:::::
tracklist: 1. Flat Land 2. Dumb 3. Fast Riding Donnie 4. Goodbye Stranger 5. la solitude de benjamin 6. Make Me Born Again 7. Maybe We Feel Better 8. On se demande bien
co to się nie działo ostanio normalnie… lato w tym roku sprzyja dzianiu się.
nie wiadomo od czego by..? cześć pierwsza wakacyjnych przygód to wizyta w pitu pitu hedkwaterze niejakiego kuku smiguna. kuku smigun rysuje wycina pstryka klei co się da i to co się nie da..no i jeździ tu i tam… i jest ziąblem pitulińskim zapoznanym na drodze zerojedynkowej wymiany zgryźliwości i uprzejmości.
porobiliśmy dwa tryliony fotek, kolażowy fanzin i 3 kilogramy nagrań. na razie wszystko zalega w pitulińskich archiwach, ale za chwilę pewnie trochę tu powyłazi szparami z szaf. holera jak ja to wszystko mam teraz przetłumaczyć na inglisz dla nie tutejszych..? hmmm..
//////////////////////
halo halo english-ynglish
ugh summer adventures of pitu pitu. like I just said ..this year summer help things to happen’. i don’t have no idea where to start…hmm. firstable. few weeks ago our friend from france multitalented kuku smigun visit pitupitu headquater..uh ah uh.
kuku smigun is drawing, cutting, shooting photos and match things that don’t match to each or things that match perfectly…however… we have done (?my english gramma stinks ..sorry) 10000000 of photos, 1 colage fanzine, and few kilograms of recordings…all of this now sleep in pitupitu archives but sooner or later it will came ot from closet..so stay tuned…
1. in // 2. tu tu tam // 3. trak 1 // 4. łoki toki tu tu tam // 5. może morze // 6. przedpokój tu tu tam // 7. hymn // 8. out // 9. kaszebe ///
(14min 23sec)
pitu pitu prezentuje produkt sztandarowy :P
instytut zgrzytuff, czyli pan dede i pan de, czyli kraj beztrwogi + marker = kino współczesne. “jakie jest kino współczesne…”
»» Introducinkk -*majer
Tak zwany materiał, powstał w antycznych czasach, w polowie 2005. Nagrane to było bez wielkiego napinania się i planowania. Mieliśmy trochę browaru, generalnie sporo śmiechu i radochy z faktu, że coś w ogóle się nagrało. Zdecydowanie najlepszy sposób robienia wielu rzeczy. Po kilku latach mamy mniej niż 15 minut słuchalnej muzyki. Oskar w kategorii “krótkometrażowynetlabelowy album”.
»inglisz
This so called material, was created in the antique times, in the middle of 2005. It was recorded without any planning or preparation. We had some beer, some laughs and fun and in fact that something actually was recorded. Definitely the best way of doing many things! Now, after a few years, we have less than 15 minutes of quite listenable music. If you ask me, it’s an Oscar prize winner in “Short-length net-label album”.